Blog – Kobiety i Warszawa

W erze wszechobecnego internetu coraz rzadziej kupuje się gazety. Nie ma się co dziwić, zważywszy na to, że większość informacji i nowinek można uzyskać z przeróżnych portali. Bardzo modne stały się ostatnio blogi. Może je założyć niemal każdy i prowadzić według własnego uznania. Jednak, żeby zdobyć grono stałych czytelników, należy pisać ciekawie i regularnie. Jest to żmudna i długa droga, ale jeśli jest to pasją, to warto to kontynuować. W sieci dostępny jest blog – Kobiety i Warszawa. Można na nim znaleźć wiele ciekawych i istotnych informacji dotyczących życia kulturalnego w stolicy, a także dowiedzieć się co będzie modne i pożądane w nadchodzącym sezonie. Nie dziwi więc fakt, że w krótkim czasie zdobył tak wielu czytelników, a grono odwiedzających tę stronę stale się powiększa. I co najważniejsze, nie tylko kobiety są nim zainteresowane. Mężczyźni, chociaż niejednokrotnie się do tego nie przyznają, również odwiedzają typowo kobiece blogi. A te, które są dobrze prowadzone, cieszą oko i duszę.

ODCHUDZAMY SIĘ

Odchudzanie nie jest modą, jak niektórzy sądzą, i nie tylko względy estetyczne powinny skłonić do podjęcia decyzji o odchudzaniu się.
Otyłość bowiem powoduje powstawania wielu chorób, przede wszystkim miażdżycy i jej skutków, a także schorzeń ortopedycznych, których przyczyną jest zbyt duża waga obciążająca kręgosłup, miednicę, kolana, stopy. Jeżeli już przeholowaliśmy z jedzeniem albo też było ono nieprawidłowe, należy jak najprędzej rozpocząć właściwą dietę, która doprowadzi do utraty nadwagi, a także utrwali nowe nawyki w naszym sposobie odżywiania się. Decyzji tej jednak nie można podejmować bez uzgodnienia z lekarzem. Nie kusić się też na żadne diety „cud”, które może nawet i dają ubytek wagi (przeważnie krótkotrwały), ale mogą spowodować różne niedobory składników pokarmowych, bowiem zwykle diety takie są jednostronne (jak np. sławna przed kilkunastu laty dieta, zalecająca jedzenie tylko jajek na twardo i pomidorów). Cała trudność polega na tym, żeby zrezygnować z pewnej liczby kalorii. Jeżeli w tym przesadzimy, narzucając sobie zbyt ostry reżim, załamiemy się i z odchudzania nic nie wyjdzie. Należy raczej, nie licząc na szybkie efekty, powoli, ale stopniowo, rezygnować z różnych smakowitoś- ci, do których przywykło podniebienie, jak też objętości i kaloryczności posiłków, do czego przywykł żołądek i cały organizm. Jeżeli czujemy się dobrze, a gnębi nas nadwaga (prawidłową wagę przy danym wzroście przedstawiono na str. 173), to przede wszystkim musimy nauczyć się obliczać kalorie zawarte w tym, co jemy i porównać ze wskazaniami, ile kalorii przy naszym trybie życia powinniśmy dostarczyć organizmowi. Jeżeli mamy nadwagę, to niestety, dozwolona jest mniejsza liczba kalorii, aby „?użyć” własny tłuszczyk. Musimy zapisywać skrupulatnie, po kgżdym posiłku albo pod koniec dnia, co skonsumowaliśmy i o jakiej wartości kalorycznej. Podsumowany każdy dzień ujawni, czy przekroczyliśmy normę, czy też zeszliśmy poniżej. Zapisywanie jest konieczne, nie można polegać na pamięci, a nie zapisując też łatwiej się rozgrzeszyć — że to tylko ciastko — kiedy zaś zapisżemy, zostaje dowód naszego przewinienia. Jednym słowem, bez ołówka nie schudniemy.

ĆWICZENIA… BEZ ĆWICZEŃ

Wydaje się to wręcz nielogiczne, ale jest możliwe. Można kierować swoimi mięśniami niejako „od wewnątrz”, włączając tylko świadomość. Bez widocznych ruchów, bez straty czasu. To wcale nie jest tak skomplikowane, jakby się wydawało. Chodzi o świadome „ustawianie” naszych mięśni przy chodzeniu, siedzeniu itd., dotyczy to także mięśni twarzy. Można np., bez żadnych widocznych grymasów, wygładzić, rozpogodzić twarz, pracując mięśniami jak gdyby pod wpływem sugestii czy raczej autosugestii. Jest to może trudne do zrozumienia i wykonania, ale warto spróbować. Zdajecie sobie już sprawę z efektu? Jeżeli nie, spróbujcie jeszcze raz, i jeszcze raz. Teraz chyba czujecie już, jak kierowane tylko waszą wolą mięśnie twarzy napinają skórę i jak gdyby unoszą ją aż do włosów. Twarz staje się pogodna, wygładzona. Brzmi to może nieco metafizycznie, ale przecież możecie wypróbować na sobie. Przekonacie się też, że po wielokrotnym powtarzaniu takie „ustawianie” mięśni stanie się odruchem, dzięki czemu utrwalimy korzystny dla naszej twarzy układ. Inaczej mówiąc, chodzi o utrzymanie mięśni w stanie pewnego napięcia, aby nić rozluźniły się, powodując obwisłość policzków, zmarszczki wokół oczu, zwiotczenie szyi. Ale niekorzystne dla kobiety zmiany, jakie pojawiają się w miarę upływu lat i małej dbałości o swój wygląd, nie ograniczają się tylko do twarzy. Czasem wystarczy jedno tylko spojrzenie, aby ocenić, że nie jest to kobieta młoda, mimo np. jej ładnej cery. Powie o tym zmieniony owal twarzy i sylwetka. Często nawet tylko chód zdradza wiek kobiety albo dodaje jej lat. A wcale tak być nie musi.

POMYŚLCIE O SOBIE

Dobrych rad i fachowych wskazówek, dotyczących zachowania młodości, zdrowia i urody jest wiele. Jednak często, gdy je poznamy, rezygnujemy z ich stosowania, gdyż wydaje nam się, że nie mamy na to ani czasu, ani spokoju. I tak zabiegane, zapracowane panie domu — kobiety na dwóch etatach — szybko zaczynają się zaniedbywać. Wprawdzie jeszcze pamiętają o ubraniu (żeby jakoś wyglądać między ludźmi), o makijażu, czasem o manicure, znacznie rzadziej o pedicure, ale na regularne zabiegi kosmetyczne czy troskę o sylwetkę nie zna dują miejsca w wypełnionym obowiązkami dniu. A przecier sprawy te nie muszą zabierać aż tak wiele czasu. ’Brtk nam po prostu pewnej wiedzy, dotyczącej tej dziedziny życia czy umiejętności, dlatego z góry przyjmujemy postawę negatywną. Trzeba coś niecoś wiedzieć na temat odpoczynku, regeneracji sił, relaksu; jest to niezbędne, a’>y, mówiąc wprost, nie poddać się życiu. Ale przed > wszystkim chodzi o przeświadczenie, że damy sobie rad że jest to jak najbardziej osiągalne. Pełnym odpoczynkiem i wytchnieniem po pracy, po trudnych przeżyciach dnia jest, oczywiście, dostatecznie długi sen w wygodnym łóżku, w dobrze przewietrzonym pokoju. Ale ni; zbędne są też krótkie przerwy, mały relaks, oderwanie się, nawet na bardzo krótko od codziennego kołowrotka spraw, przerwanie męczącego czy nużącego zajęcia. Taka chwila wytchnienia, różnie pojmowana i różnie spędzana, musi dać odprężenie zarówno mięśniom jak i systemowi nerwowemu. Musicie jednak, planując zajęcia na każdy dzień (bo chyba, chociaż szkicowo, planujecie) wstawić do planu malutki punkt: pamiętać o sobie! I może powoli nauczycie się zapełniać go treścią różnych drobnych zabiegów, które z czasem staną się nawykiem, odruchem, jakże nieocenionym dla zdrowia i urody. Może pomocne staną się zamieszczone poniżej propozycje, przeznaczone właśnie dla kobiet, których dzień jest wypełniony zajęciami. Trudno zalecać np. gimnastykę poranną przy radiu kobiecie, która i tak wstawszy wcześniej niż wszyscy, dosłownie w biegu musi wykonywać rozliczne czynności, popędzana przez zegarek. Ale są też inne formy ćwiczeń gimnastycznych, które można wykonywać, dosłownie — mimochodem, a także w trakcie innych czynności.

Koncentraty

Najpopularniejsze są kostki rosołowe czy przyprawowe, a także zupy i sosy. Gotując zupę z torebki, należy ją przyprawić, a przede wszystkim wzbogacić dodatkiem śmietany czy zielonej pietruszki. Podobnie sosy. Kostki lodowe Sporządzamy je z gotowanej i ochłodzonej wody rozlanej do specjalnych foremek, umieszczonych w zamra- żalniku. Takie kostki mogą być użyte nie tylko do chłodzenia napojów, ale i do ich uatrakcyjniania. Mianowicie można zamrażać zieloną posiekaną pietruszkę, wkładając ją do foremek z wodą. Kiedy woda zamarznie, wybieramy kostki „nadziewane” pietruszką, przekładamy do torebki foliowej i utykamy gdzieś w zamrażalniku, używając .w miarę potrzeby, dodając do zupy zamiast siekanej pietruszki taką zieloną kostkę. A w pojemnikach czy foremkach zamrażamy inne kostki lodowe. Np. wkładając do napełnionych gotowaną zimną wodą foremek świeżą wiśnię z kawałkiem ogonka, truskawkę albo też owoce wyjęte z konfitur. Po zamrożeniu również przekładamy do foliowej torebki (żeby nie zajmowały miejsca w pojemniku) i używamy do koktajlu czy innych napojów. Masło Chodzi tu o wykorzystanie masła do dekoracji. Masło należy utrzeć, dodać drobno posiekaną natkę lub koperek, doprawić solą, pieprzem (ewentualnie papryką) i sokiem z cytryny lub kwaskiem, następnie uformować wałeczek o średnicy 2 cm i silnie go schłodzić w lodówce (musi stwardnieć). Podając potrawę na półmisku czy talerzu — głównie rybę z wody, kotlety rybne, sznycle itp. — kładziemy na każdej gorącej porcji ukrojony z wałeczka krążek masła. Taki maślany wałeczek można też przechowywać w 2amrażalniku, owinięty w folię.

Chleb

Nie powinien być przechowywany w szczelnie zamkniętych pojemnikach. Najlepiej owinąć go w ściereczkę, umieścić w odpowiedniej wielkości garnku, który należy nakryć przykrywką. Należy przechowywać go jak najkrócej, bo wprawdzie zbyt świeży chleb nie jest dietetyczny, ale zbyt czerstwy wcale nie jest zdrowy. Kromki czerstwego pieczywa można odświeżyć w tosterze albo nad płomieniem palnika gazowego, można też skropić wodą i wstawić na chwilę do nagrzanego piekarnika czy prodiża. Można też przechowywać chleb zamrażając go. Spróbujcie, jeżeli macie miejsce w zamrażalniku lodówki. Odpowiedni kawałek chleba należy włożyć do torebki plastykowej i szczelnie zamknąć, maksymalnie usuwając z torebki powietrze. Po wyjęciu, już po kilku minutach, można go kroić i jeść. Nie zachęcamy natomiast do sporządzania z czerstwego chleba, zachwalanych przez różne praktyczne gospodynie, atrakcyjnych potraw, jak np. kotlecików z czerstwego chleba, sznycelków chlebowych, knedelków z resztek pieczywa. Okaże się bowiem, że przede wszystkim (aby potrawa była „zjadliwa”) dodatki muszą być niewspółmiernie drogie w porównaniu z zaoszczędzonym kawałkiem pieczywa, a po drugie w tych kotlecikach, szny- celkach i knedelkach będzie dominował smak chleba.

CIEKAWOSTKI I RADY KULINARNE

Barwienie potraw Należy to robić tylko za pomocą naturalnych barwników. Barwę brązową, w różnych odcieniach, sporządza się przede wszystkim z karmelu. Karmel uzyskuje się przez silne zrumienienie cukru, powstałą szklistą masę rozprowadza się gorącą wodą. Karmel można zlać do butelki i używać w miarę potrzeby. Karmelem barwi się zarówno potrawy słodkie, jak i sosy, ryż itd. Słodkie potrawy barwimy. dodatkiem mocnego wywaru czy ekstraktem kawy, a także czekoladą czy kakao. Apetyczną „rumianą” barwę nada rosołowi kawałek łupiny cebuli. Poza tym często stosowany jest zielony barwnik z odwaru lub przetartego szpinaku. Budyń Przyzwyczailiśmy się przyrządzać budynie gotowe, z torebek, zamiast przygotowywać je z mleka czy śmietanki, mąki, jajek, cukru i przypraw smakowych. Takie domowe są na pewno lepsze, ale bardziej kłopotliwe, więc zostańmy, przynajmniej na co dzień, przy gotowych. Należy je jednak trochę uatrakcyjniać, dodając owoce czy dżem, polewając sokiem, czy słodkim sosem. Jeżeli nie dekorujemy wierzchu, to po rozlaniu budyniu do salaterek, należy posypać go cukrem, Wtedy nie utworzy się „skórka”. Cebula Da się łatwo obrać z łusek, jeżeli ją dokładnie zmoczymy- wodą. Najlepiej jest ją kroić w pobliżu palnika gazowego lub w przewiewnym miejscu. Do konsumpcji cebuli zachęcać nie trzeba, ma wielu zwolenników i niezwykle różnorodne zastosowanie. Przypominamy tylko o jej silnych właściwościach bakteriobójczych.

Pranie firanek

Najłatwiejsze do prania są firanki syntetyczne, nie wymagają też prasowania czy naciągania. Kłopot może sprawiać tylko ich wielkość. Dlatego też do prania należy je kilkakrotnie złożyć, a nawet lekko sfastrygować. Tak przygotowane firanki trzeba namoczyć na pół godziny w wodzie z dodatkiem proszku „E” lub „Bio”, aby rozpuścił się osiadły na nich kurz i dym tytoniowy, wypłukać w czystej letniej wodzie i dopiero potem prać, wygniatając w dużej ilości ciepłej wody z dodatkiem odpowiedniego środka piorącego. Płukać kilka razy w ciepłej, a następnie w zimnej wodzie. Firanki z tworzyw sztucznych usztywnia się, dodając do ostatniego płukania sól kuchenną (1 łyżeczka na litr wody). Rozwiesić bez uprzedniego wyżymania, a nawet odciśnięcia. Nie odkładać po wyjęciu z wody, bo mogą powstać trwałe zagniecenia. Firanki bawełniane czy lniane również trzeba przed pra- nifem namoczyć, podobnie jak syntetyczne, prać przez wygniatanie, a jeżeli pierzemy w pralce, to muszą zostać włożone do siatkowego woreczka. Można je nawet gotować, ale przy zastosowaniu dzisiejszych środków piorących nie jest to konieczne. Po kilkakrotnym wypłukaniu należy je nakrochmalić. Białe firanki „wybiela się” w czasie krochmalenia farbką, a firanki kremowe odświeża dodając mocnego wywaru herbaty. Bawełniane lub lniane firanki najlepiej oddać do punktu usługowego, wykonującego naciąganie, to znaczy suszenie na specjalnych ramach w celu nadania prawidłowej wielkości. Kiedy pierzemy i suszymy firanki w domu, można je rozwiesić na sznurze, lekko naddane, wyrównując dokładnie boki. Można też zawiesić jeszcze wilgotne w oknie, przypinając od razu haczykami i ewentualnie obciążając dół listewką. Można szuszyć również rozkładając na podłodze na prześcieradłach, pod które podłożony jest papier. Przed praniem firanek bawełnianych i lnianych należy zmierzyć ich długość, a rozkładając do suszenia taką długość zachować.

Dywany

Run na dywany trwa od lat. Dlaczego tak się dzieje? Jest to chyba tak jak z meblami; chcemy, żeby u nas było podobnie jak u innych, dążymy do osiągnięcia standardu pozornej zamożności. Pozornej, bo rzadko który dzisiejszy dywan, poza prostokątnym kształtem ma wiele wspólnego z prawdziwym dywanem — wełnianym, miękkim, puszystym. Masowa produkcja dywanów z tworzyw sztucznych spowodowała w pewnym okresie ich niską cenę, stąd i duży popyt. A potem już każdy chciał mieć dywan, mimo że ceny wzrosły. Jednym słowem — dywan bardzo „zdemokratyczniał” i stał się artykułem nieomal niezbędnym. Czy rzeczywiście jest niezbędny np. jakiś szorstki dywan ze sztucznego sznurka? Zalety dywanu w mieszkaniu są niewątpliwe: ociepla, wycisza i „uprzytulnia” wnętrze, a także zdobi, jeżeli jest ładny i dobrze zgrany z kolorystyką i charakterem urządzenia wnętrza. Bo zdarza się taki pseudopers wśród zbie- raniny jakichś prostych mebli, który wygląda jak sztuczny kwiatek przy kożuchu. Albo jeżeli mamy pięknie utrzymaną podłogę z klepek, po co zakrywać ją wątpliwej urody dywanem. A nawet gdy podłoga jest z tworzywa, czy potrzebny jest dywan, kiedy w domu są dzieci, czołgają się, fikają koziołki, rozkładają różne zabawki, rysują, malują, lepią z plasteliny. Czy nie lepiej zostawić „gołą” podłogę, którą można nawet kilka razy dziennie przetrzeć wilgotną ścierką i łatwo oczyścić z plam? (O czyszczeniu dywanów piszemy na str. 150).

Finanse, potrzeby i gust

Każdy powinien urządzać swoje mieszkanie według możliwości finansowych, potrzeb i gustu. Ale, niestety, ideałem jest schemat standardowej pozornej zamożności. Jest to na pewno w ogromnej mierze wina przemysłu meblowego, który taki wzorzec lansował, nie dając zresztą wyboru. W rezultacie mieszkania wyglądają tak jak „ekspozycja stała” sklepu meblowego. A cźy można się dobrze czuć w witrynie sklepowej? Postarajmy się nadać naszemu mieszkaniu cechy swoistości, indywidualności. Nawet przy użyciu sztywnych, schematycznych kompletów można stworzyć niepowtarzalne, miłe wnętrza, uzupełniając je jakimś starym meblem, zasłoną, narzutą, instalując odpowiednie oświetlenie i u- miejętnie rozmieszczając zieleń. Taki cel można osiągnąć również w inny sposób. Np. malując drzwi na jakiś oryginalny kolor, co ożywi wnętrze, można nawet w ogóle drzwi usunąć (jeżeli rodzina jest niewielka i… cicha) i zastąpić je kotarą. Zdarzały się takie przypadki, że ktoś wymalował na jednej ścianie rozłożyste drzewo, ktoś inny na ślepej ścianie słabo oświetlonego pokoju namalował otwarte okno, na którym siedział kot. Tega im chyba brakowało do szczęścia i spokoju. Nie chodzi jednak o takie ekstrawaganckie poczynania, niemniej powinniśmy traktować mieszkanie jako miejsce wymagające stałych poprawek, uzupełnień, udoskonaleń — zgodnie z naszymi potrzebami zarówno fizycznymi, jak i psychicznymi.

Insekty

Wiele dokuczliwych i trudnych do zlikwidowania insektów nawiedza nasze mieszkania. Jak z nimi walczyć?
Mole Zagnieżdżają się w ściśniętych w szafie futrach i wełnianej odzieży, wybierając miejsca przybrudzone, poplamione. Odzież ta przed sezonem, w którym nie będzie używana, powinna być dokładnie wyczyszczona, najlepiej w pralni chemicznej, następnie włożona do worków anty- molowych z odpowiednimi środkami chemicznymi. Czy przeszkadzają molom różne środki zapachowe, jak to się powszechnie sądzi, np. kostki dezodorantowe lub mydła toaletowe — nie wiadomo. Raczej im to nie przeszkadza — może polubiły te zapachy, a może uodporniły się. Na pewno jednak nie lubią, a nawet jest to dla nich wręcz zabójcze, słońca, wysokiej i zbyt niskiej temperatury, ruchu — szczególnie na świeżym powietrzu. W szafach można umieścić nasączone kamforą lub terpentyną tampony z waty lub przetrzeć wnętrze szafy tymi płynami. Niezawodne są jednak preparaty chemiczne, które zabijają mole i ich larwy. Mrówki Faraona Potrafią tak gęsto obsiadać artykuły żywnościowe, że np. biała bułka wydaje się czarna. To daje wyobrażenie o pladze. Jak z nimi walczyć? Trzeba prześledzić szlaki ich wędrówek i wykryć gniazda, wówczas można zastosować odpowiedni środek, najlepiej „Mrówkozol”. Z domowych środków niszczy je boraks wymieszany z żółtkiem. Poza tym nie lubią spirytusu kamforowego, terpentyny, wywaru z liści orzecha włoskiego; można więc skra- piać tymi płynami szmatki i kłaść na drodze ich wędrówek.

WYPRÓBOWAĆ MOŻNA

Nie tylko młode niedoświadczone panie domu, ale i starsze, praktyczne gospodynie chętnie sięgają po różne poradniki, a także nie omijają kącików z dobrymi radami, które, podobnie jak ciekawostki parapsychologiczne, zyskały sobie stałą pozycję w wielu czasopismach. Radzimy jednak nieco krytycznie, a przynajmniej z pewną rezerwą, podchodzić do tych różnych „dobrych rad”. Niektóre bowiem oparte są chyba na alchemii sprzed kilku wieków albo przynajmniej na pomysłach naszych praprababek, które, nie mając innych możliwości, same wypróbowywały różne środki i sposoby. Czy były one skuteczne — nie wiadomo. Ale do dzisiaj ekscytują autorki kącików „dobrych rad”. Chyba jako żart można potraktować rady, dotyczące wyrobu kleju do porcelany z pszennej mąki i kurzych białek czy naukę produkcji mydła domowym sposobem, formowanego w pudełeczkach po zapałkach. W poniższym zestawie „dobrych rad” przemycono również trochę sekretów naszych prababek, starając się unikać absurdów, bo jednak niektóre spostrzeżenia i doświadczenia mogą się przydać i dzisiaj. Zachęcamy też do poszukiwania w sklepach chemii gospodarczej różnych gotowych środków. Zaufajcie chemii.

WYPADKI W DOMU

Niewiedza, lekkomyślność i nieumiejętność przewidywania są często powodem różnych, często groźnych, wypadków w domu. Już samo niewłaściwe ustawienie mebli, ograniczające możliwość swobodnego poruszania się po pokoju, może stać się przyczyną upadku. Nie mówiąc o tym, jak ważne jest zapewnienie możliwości pełnego otwierania drzwi i okien, które w razie pożaru czy innej katastrofy mogą stanowić jedyną drogę wyjścia, ratującą ludzkie życie. Ale nie mówmy o wielkich katastrofach, te — na szczęście — zdarzają się rzadko. Natomiast nasza bezmyślność i niewiedza często może stać się przyczyną wypadków, dotykających nas i naszych najbliższych przy zwykłych codziennych zajęciach. Najczęstsze są chyba oparzenia w wyniku dotknięcia czy uchwycenia nagrzanego silnie przedmiotu, gorącym płynem, parą czy płomieniem. Dlatego przy kuchence zawsze powinna się znajdować gruba rękawica, tzw. łapka, która zabezpieczy rękę przed oparzeniem. Bardzo niebezpieczne są porażenia prądem, wynikające głównie z lekceważenia różnych drobnych uszkodzeń. Należy stale kontrolować sprzęt elektryczny, sprawdzać przewody (sznury), kontakty, wtyczki i z miejsca usuwać zauważone usterki. Jeżeli potrafimy, zróbmy to natychmiast sami, a jeśli sprzęt jest bardziej skomplikowany, należy oddać go w ręce fachowca. Pamiętajmy też, aby żadnych urządzeń elektrycznych (kontaktów, piecyka, żelazka itp.) nie dotykać mokrą ręką. Inne niebezpieczeństwa związane są z gazem. Jak im przeciwdziałać? Przede wszystkim uważać, czy następuje  pełne spalanie gazu, a więc czy palniki są dobrze Wyregulowane i czy jest dostateczny dopływ powietrza. Jeżeli w kuchni używamy równocześnie wszystkich palników i piekarnika — należy mieć otwarte okno, co zapewni dostateczny dopływ tlenu, a także prawidłowy odpływ spalin. Również w łazience, korzystając z piecyka gazowego, należy przestrzegać warunków zachowania bezpieczeństwa. Bardzo ważne jest to, aby prawidłowo działały przewody wentylacyjne, aby spaliny nie wydzielały się do łazienki. Musi być również zapewniony dostęp powietrza przez okienko czy specjalne otwory w drzwiach. Dlatego też nie powinno się „zagracać” łazienki, aby nie pogarszać wentylacji. Wypadki omdlenia z powodu braku tlenu, czy nawet utonięcia w wannie, zdarzają się w wyniku nieprzestrzegania podstawowych warunków bezpieczeństwa.

APTECZKA DOMOWA

W niektórych domach apteczka jest właściwie apteką, zapełnioną najróżniejszymi, przeważnie przestarzałymi i niepotrzebnymi, lekami. Należy to jak najprędzej uporządkować. Wszystkie resztki wyrzucić, ą nienaruszone opakowania oddać do punktu zbiórki leków (bywają takie przy aptekach), skąd przekazywane są, jeżeli nie straciły ważności, do ośrodków opieki społecznej itp. A w ogóle starajcie się nie gromadzić leków, przepisanych kiedyś przez lekarza na konkretną dolegliwość, a nie wykorzystanych z różnych powodów. Mimo przeładowania domowych apteczek, często brakuje w nich środków niezbędnych na co dzień. Oto podstawowy zestaw leków i środków opatrunkowych, które powinny się znaleźć w domowej apteczce: środki opatrunkowe: wata, bandaż, bandaż elastyczny, gaza wyjałowiona, plaster z opatrunkiem i taśmowy; środki dezynfekcyjne: spirytus salicylowy, woda utleniona, jodyna, azulen; termometr, pinceta, nożyczki, kroplomierz, kieliszek do przemywania oka, kanka do lewatywy; leki: krople nasercowe, krople żołądkowe, środki przeciwbólowe (pabialgina, pyralgina, gardan), przeciwza- ziębieniowe, środek przeciw nadkwąsocie (zgadze) i prosty środek rozwalniający (alax, pruniol). W apteczce domowej powinno być też kilka powszechnie stosowanych ziół: mięta, szałwia, rumianek, dziurawiec, kwiat lipowy. Apteczka musi być umieszczona w specjalnej szafce, zamykanej na klucz, jeżeli w domu są dzieci. Leki używane na bieżąco przez poszczególnych członków rodziny lepiej trzymać oddzielnie, nie w domowej apteczce, a także każdy swoje w jakimś pudełku czy szufladzie. Bo o pomyłkę nietrudno, a skutki mogłyby być bardzo przykre.

Czy lakierować paznokcie?

Wprawdzie przy pracach kuchennych czy praniu (jeżeli nie zabezpieczymy rąk rękawiczkami) lakier szybko odpryskuje, jeżeli jednak stosuje się jasny lakier czy emalię, ubytki nie będą zbyt widoczne, lakierowanie paznokci nie jest zabiegiem zbyt kłopotliwym i można to robić co kilka dni. A lakierowanie, wbrew opiniom, chroni paznokcie przed pękaniem i rozwarstwianiem się. Jeszcze kilka słów o ziołach. We współczesnej kosmetyce, mimo coraz większej liczby środków’ do pielęgnacji twarzy, zioła zajmują ważne miejsce. Stanowią dodatek do kremów, sporządza się z nich maseczki i płyny oczyszczające i odżywiające cerę. Do sporządzania maseczek uąy- wa się przeważnie kilku rodzajów ziół, dobranych w zależności od rodzaju skóry. Gdy mamy cerę normalną, powinniśmy używać rumianku, rozmarynu i siemienia lnianego (po łyżeczce), zalanych niewielką ilością przegotowanej zimnej wody i lekko podgrzanych; ziół nie należy gotować, tylko podgrzewać do chwili, gdy zrobi się papka. Lekko ciepłą papkę rozsmarować na twarzy i po 20 minutach zmyć ciepłą wodą. Bardzo łatwe do wykonania, a cenne dla cery, są maseczki witaminowe ze świeżych owoców i warzyw — z truskawek, poziomek, malin, pomidora, ogórka. Rozgniecione owoce (ogórek w plasterkach) rozsmarować na twarzy, omijając okolice oczu i po 15 minutach zmyć letnią wodą. Przy cerach suchych dodać do miazgi owocowej odrobinę śmietanki lub żółtka.

KOSMETYKA NA CO DZIEŃ

Jak podkreślono na początku tego rozdziału, nawet kobiety zaniedbane usiłują złagodzić ten stan rzeczy poprzez makijaż. Dobre i to, ale jakże często makijaż przykrywa zmęczoną, zniszczoną skórę. Sytuacja taka pogłębia się stopniowo na niekorzyść naszej cery, pokrywanej coraz grubszymi pokładami środków upiększających — kremu, podkładu w postaci pudru w kremie, aplikatora pokrywającego defekty skóry, różu i pudru, nadającego twarzy odpowiedni koloryt. Podobnie obarczamy nadmiarem kosmetyków powieki i rzęsy. Chociaż efekt jest korzystny, przynajmniej z pewnej odległości, gorzej to wygląda po kilku godzinach albo pod koniec dnia pracy. A gdy wieczorem zmywamy ten wielobarwny malunek, w lustrze ukazuje się twarz podstarzałej kobiety. Co należy zrobić w takiej sytuacji? Przede wszystkim mniej czasu poświęcać malowaniu, a więcej oczyszczaniu i odświeżaniu skóry twarzy. Wieczorem makijaż musi być bardzo dokładnie zmyty mleczkiem, potem tonikiem, a przy cerach tłustych również delikatnym mydłem. Następnie trzeba twarz spłukać naparem z ziół albo położyć maseczkę ziołową. Powiecie, że to skomplikowane i czasochłonne. Spróbujcie, nie powinno zająć więcej czasu, niż mycie zębów, a maseczkę można stosować raz w tygodniu, np. podczas kąpieli. Oczywiście, pielęgnacja twarzy to tylko jeden z elementów troski o urodę, o ładny wygląd. Podstawę stanowi dbałość o higienę ogólną, właściwy tryb życia i sposób odżywiania. Przypominamy więc o konieczności spacerów, gimnastyce, wietrzeniu pomieszczeń, niepaleniu papierosów. No, i o diecie uwzględniającej surówki i owoce. Tyle, w telegraficznym skrócie, dla przypomnienia, bo przecież zapracowanej kobiecie niczego nakazać, narzucić nie można. Raczej tylko właśnie przypomnieć i zachęcić, a na pewno skorzysta z tych rad w miarę swych możliwości. Bo czyż nie chce być ładna i długo młoda?

KILKANAŚCIE SEKUND DZIENNIE DLA SYLWETKI

I tutaj, co już wyjaśniono wyżej, chodzi o gimnastykę bez ćwiczeń, polegającą na prawidłowym „ustawianiu” mięśni, poprzez oddziaływanie świadomością. Np. znajdując się w pozycji stojącej, powinniśmy starać się, aby kręgosłup był jak najbardziej wyprostowany, łopatki blisko siebie, ramiona swobodnie opuszczone, brzuch wciągnięty, stopy razem. Gdy idziemy, również pamiętajmy, aby sylwetka była wyprostowana, ramiona swobodnie opuszczone (oczywiście, jeżeli nic nie niesiemy), głowa niezbyt pochylona (w miarę możności utrzymać kąt prosty między podbródkiem a szyją), bo w takim układzie mięśnie szyi nie są ani zbyt napięte, ani skurczone. W utrzymaniu prawidłowej postawy bardzo pomaga wyobrażenie sobie, że jakaś niewidzialna nitka podciąga nas w górę. Wtedy odruchowo prostujemy się, wyciągamy sylwetkę, mimo woli napinamy mięśnie, a nawet kiedy je rozluźniamy, postawa zostaje nie zmieniona. Nauczmy się tak chodzić. To nie absorbuje, a wymaga tylko od czasu do czasu kontrolowania siebie przez ułamek sek-undy, takiego obserwowania „od wewnątrz”, czyli uświadamianie sobie, jak wyglądamy. I bądźmy dla siebie surowymi krytykami. Bardzo ważny jest sposób chodzenia. Ociężały chód niezwykle postarza. Starajmy się więc stąpać lekko, nie całą stopą, czyli nie od pięty do palców, ale odwrotnie, bowiem to uelastycznia krok. Nie należy pociągać nogami, ani kołysać się w biodrach. I… pamiętać o magicznej nitce, która stale nas prostuje i uelastycznia chód. Prawidłowa postawa przy siedzeniu to też bardzo ważna gimnastyka dla mięśni, wpływająca na sylwetkę. Właśnie to jest najtrudniejsze do zrozumienia, że mięśnie pracują również wtedy, kiedy jesteśmy w bezruchu, rzecz w tym, żeby włączyć do pracy te mięśnie, które wpływają korzystnie na postawę, a tym samym na sylwetkę. A więc nie opierać się i nie pochylać, bo wtedy rozluźniamy mięśnie brzucha i piersi, a plecy wyokrąglają się. Siedząc wysuwamy nogi lekko do przodu, bo to nie tylko wpływa na lepsze krążenie krwi, ale także daje efekt dłuższych nóg, a więc ładniejszy zarys całej sylwetki.